Uśmiechnęłam się do niej i nim się zorientowałam znaleźliśmy się na terenie, na którym znajdowały się jaskinie "mieszkalne".
- Tamta oraz tamta i tamta są zajęta. - oznajmiłam. - Możesz wybrać tą. - wskazałam na jaskinię tuż obok mojej.
(Immortal ?)
niedziela, 7 lipca 2013
sobota, 29 czerwca 2013
Od Immortal CD
-Uwierz!Umiem mówić w pierwszej osobie
jak chce!-krzyknęłam zła,ale zaraz wzięłam głęboki wdech.-To znaczy...A
może wiesz gdzie mogłabym tu...zamieszkać?
-Jasne!-dodała radośnie-Chodź za mną.
-Dobrze.
Szłyśmy w milczeniu jakiś czas,nagle ozwałam się do Luic:
-Wiesz....Jesteś dla mnie pierwszą osobą...Która...jest dla mnie miła.Wiesz nigdy nie miałam znajomych,ani tym bardziej przyjaciół...-powiedziałam przeskakując powalony pień.
<Luic?>
-Jasne!-dodała radośnie-Chodź za mną.
-Dobrze.
Szłyśmy w milczeniu jakiś czas,nagle ozwałam się do Luic:
-Wiesz....Jesteś dla mnie pierwszą osobą...Która...jest dla mnie miła.Wiesz nigdy nie miałam znajomych,ani tym bardziej przyjaciół...-powiedziałam przeskakując powalony pień.
<Luic?>
wtorek, 25 czerwca 2013
Od Luic
[...]
I wtedy... Wielkie ślepia spojrzały się dokładnie w naszą stronę. Masywne zwierze w ogóle nie przypominało tutejszych leśnych zwierząt. Wyróżniał się swoją posturą i samym wyglądem. Łeb zdobiły dwa długie rogi i chodź był daleko smurd z jego paszcz był odrażający. Skrzydła, które właśnie rozpostarł dodawały mu więcej postawy przerażającej niż dumnej. Ogon zakończony 7 kolcami latał to w jedną stronę to w drugą.
- Może lepiej wracajmy ... ? - spytałam lekko ze strachu.
(Liam?)
I wtedy... Wielkie ślepia spojrzały się dokładnie w naszą stronę. Masywne zwierze w ogóle nie przypominało tutejszych leśnych zwierząt. Wyróżniał się swoją posturą i samym wyglądem. Łeb zdobiły dwa długie rogi i chodź był daleko smurd z jego paszcz był odrażający. Skrzydła, które właśnie rozpostarł dodawały mu więcej postawy przerażającej niż dumnej. Ogon zakończony 7 kolcami latał to w jedną stronę to w drugą.
- Może lepiej wracajmy ... ? - spytałam lekko ze strachu.
(Liam?)
Od Luic
[...]
- Hm.. - zamyśliłam się. - Chodź za mną.
Ruszyłam w stronę tymczasowego miejsca mieszkalnego. Wiele tutejszych jaskiń było jeszcze pustych.
- Prócz tej i tej. - wskazałam na dwie jaskinie bliżej wschodu. - Są wszystkie wolne. Wybierz jaką chcesz.
(Naiva?)
- Hm.. - zamyśliłam się. - Chodź za mną.
Ruszyłam w stronę tymczasowego miejsca mieszkalnego. Wiele tutejszych jaskiń było jeszcze pustych.
- Prócz tej i tej. - wskazałam na dwie jaskinie bliżej wschodu. - Są wszystkie wolne. Wybierz jaką chcesz.
(Naiva?)
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Od Liama
Paręnaście
metrów od nas stało jakieś zwierze.Przysunąłeś nos do podłoża by złapać
zapach zwierzęcia.Po chwili namysłu zrobiłem krok w stronę zwierzęcia,a
ono odwróciło się w moją stronę patrząc na mnie wielkimi gałami.
-Liam co ty?-zapytała Luic. -Stój,wiem co robię...znam jej myśli-odrzekłem <Luic?> |
|
niedziela, 23 czerwca 2013
Od Naivy
[...] Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Cieszę się - wydukałam. - Ech... Gdzie mogłabym zamieszkać?
<Luic?>
PS. Sorki, że tak późno ;/
- Cieszę się - wydukałam. - Ech... Gdzie mogłabym zamieszkać?
<Luic?>
PS. Sorki, że tak późno ;/
sobota, 22 czerwca 2013
Od Luic
Obejrzałam się w lewo. Stało tam coś. Z zmęczenia lekkiego oczy moje były nie posłuszne. Próbowałam wyostrzyć wzrok. Przed nami stało jakieś zwierze ale nie mogłam określić co, bo nie mal że stało przed nami tyłem to jeszcze w dużej odległości.
(Liam?)
(Liam?)
Od Luic
Uśmiechnęłam się. - Brawo.! Teraz spróbuj wypowiedzieć jakieś zdanie ale pamiętaj, że zwracasz się do siebie w formie "ja". - oznajmiłam do Im.
(Immortal?)
(Immortal?)
Od Liama
-Hmmm pomyślmy...-zastanawiałem się.-Wiem może by tak polowanko?
-Jasne,chodźmy znam dobre miejsce.-odrzekła.
-Bardzo się ciesz-uśmiechnąłem się figlarnie (XD)
Szliśmy przez ciemny las.Następnie przeszliśmy przez wysoką trawę i doszliśmy na piękny,duży teren.
-Luic...z lewej.-odrzekłem cicho próbują nie podnosić głosu.
-Co?-zapytała szybko.
-Jasne,chodźmy znam dobre miejsce.-odrzekła.
-Bardzo się ciesz-uśmiechnąłem się figlarnie (XD)
Szliśmy przez ciemny las.Następnie przeszliśmy przez wysoką trawę i doszliśmy na piękny,duży teren.
-Luic...z lewej.-odrzekłem cicho próbują nie podnosić głosu.
-Co?-zapytała szybko.
(Luic?)
Od Immortal
-Ach!-krzyknęłam rozdrażniona.
Siłę czerpałam z gniewu,on mnie wzmagał.Ale teraz radość dawała mi motywacje.
-Nazywam się Immortal,a ty jesteś Luic i nie powinnaś się przedstawiać moim imieniem.-powiedziałam żartobliwie.
<Luic?>
Siłę czerpałam z gniewu,on mnie wzmagał.Ale teraz radość dawała mi motywacje.
-Nazywam się Immortal,a ty jesteś Luic i nie powinnaś się przedstawiać moim imieniem.-powiedziałam żartobliwie.
<Luic?>
czwartek, 20 czerwca 2013
Od Luic
Uśmiechnęłam się do niego promienie. Kolejny członek... Super.
- Co byś chciał porobić przez te kilka godzin które nam zostały do zachodu ? - spytałam spoglądając na niebo.
(Liam?)
- Co byś chciał porobić przez te kilka godzin które nam zostały do zachodu ? - spytałam spoglądając na niebo.
(Liam?)
Od Luic
- No dobrze. - oznajmiłam. - Jeśli tego chcesz... Zacznijmy więc od słowa "ja". Ja nazywam się Immortal. Powtórz. - poprosiłam.
- M...j...my nazywamy się Immortal. - powiedziała.
- Źle. JA nazywam się Immortal. Powtórz jeszcze raz.
(Immortal?)
- M...j...my nazywamy się Immortal. - powiedziała.
- Źle. JA nazywam się Immortal. Powtórz jeszcze raz.
(Immortal?)
Od Immortal
-Ale Luic!-krzyknęłam z wilczycą.
-Co?
-My...My chcemy mówić jak ty...!-dodałam zrozpaczona.
<Luic?>
-Co?
-My...My chcemy mówić jak ty...!-dodałam zrozpaczona.
<Luic?>
Od Liama
-Dobrze-przytaknąłem i zacząłem iść za
Luic.Przez kilka minut szliśmy w zupełnej ciszy.Słychać było tylko
postukiwanie ptaków w korę drzew.
-Bo ty masz watahę Black Wolves,nie. -No tak.-odpowiedziała szybko. -I czy bym...-nie dokończyłem pytania gdyż wadera uśmiechnęła się i szybo odpowiedziała... -Jasne,oczywiście,że możesz. (Luic?) |
||
Od Luic
- Liam... zgoda.
Wstałam i zwróciłam się do niego.
- Wracajmy. - uśmiechnęłam się do niego.
(Liam?)
Wstałam i zwróciłam się do niego.
- Wracajmy. - uśmiechnęłam się do niego.
(Liam?)
Od Liama
| -Luic ja mam ci wybaczyć?!-zapytałem lekko wkurzony nie wiadomo czemu.
Luic popatrzyła na mnie pytająco.
-Kurde...to ja zawiniłem,nie Ty! -odpowiedziałem wstając-Jestem idiotą i kretynem...przepraszam cie. -Ale Liam... -Jesteś dla mnie jak siostra...nie chciałbym cie skrzywdzić i obiecuje,że nigdy nie przeczytam twych myśli póki mi nie pozwolisz. (Luic?) | ||
środa, 19 czerwca 2013
Od Luic
- Jasne, że mogłabyś dołączyć. Nie ma żadnego problemu. - oznajmiłam. - I wiesz co. Nawet już się przyzwyczaiłam do Twojej mowy. Jeśli lubisz tak mówić. Nie ma sprawy. - oznajmiłam i się uśmiechnęłam. - Każdy powinien być sobą.
(Immortal?)
(Immortal?)
Od Luic
- Czytałeś mi w ... myślach ? - czułam się trochę nieswojo.
Odwróciłam wzrok. W szybkim tempie próbowałam ochłonąć i znów zwróciłam się do Liama.
- Przepraszam... Po prostu nie przyzwyczaiłam się do osób czytających w myślach. Nie chodzi o to, że jesteś dla mnie inny ale jakoś za bardzo nie lubiłam tego typu magii. Nie zrozum mnie źle. Ale w dzieciństwie, przez czytanie w myśli straciłam przyjaciela. Więc wiesz... Wybaczysz mi?
(Liam?)
Odwróciłam wzrok. W szybkim tempie próbowałam ochłonąć i znów zwróciłam się do Liama.
- Przepraszam... Po prostu nie przyzwyczaiłam się do osób czytających w myślach. Nie chodzi o to, że jesteś dla mnie inny ale jakoś za bardzo nie lubiłam tego typu magii. Nie zrozum mnie źle. Ale w dzieciństwie, przez czytanie w myśli straciłam przyjaciela. Więc wiesz... Wybaczysz mi?
(Liam?)
Od Immortal
-Naprawdę,masz watahę?-spytałam ostrożnie.-Wiesz...Zawsze szukałyśmy jakby to nazwać...Domu.-dodałam,czułam się dziwnie.
Czy ona pozwoli mi dołączyć,po tym jak ją potraktowałam?-Posłuchaj!-próbowałam mówić,ale to było trudniejsze niż myślałam-P...Posłuchaj!Eh...-chrząknęłam załamana.-Czy?Czy sądzisz,że mogłybyśmy dołączyć?Bo...Bo może jakbyś nauczyła nas mowy jaką władasz...Miałybyśmy...Większe szanse?!-pierwszy raz prosiłam kogoś o pomoc,moja pani wielokrotnie mówiła mi że to złe...
Ale czułam się dobrze gdy poprosiłam tę Luic o radę.
<Luic?>
Czy ona pozwoli mi dołączyć,po tym jak ją potraktowałam?-Posłuchaj!-próbowałam mówić,ale to było trudniejsze niż myślałam-P...Posłuchaj!Eh...-chrząknęłam załamana.-Czy?Czy sądzisz,że mogłybyśmy dołączyć?Bo...Bo może jakbyś nauczyła nas mowy jaką władasz...Miałybyśmy...Większe szanse?!-pierwszy raz prosiłam kogoś o pomoc,moja pani wielokrotnie mówiła mi że to złe...
Ale czułam się dobrze gdy poprosiłam tę Luic o radę.
<Luic?>
Od Luic
- Dobranoc. - lekko się uśmiechnęłam i w końcu zasnęłam.
Szybko zasnęłam. Noc przeminęła dość szybko, a burza przeszła.
(Isobu, chcesz coś dodać?)
Szybko zasnęłam. Noc przeminęła dość szybko, a burza przeszła.
(Isobu, chcesz coś dodać?)
Od Liama
Usiadłem obok niej spoglądając na nią smutnie.
-Wiem...-odrzekłem
-Ale co?-zapytała nie pewnie.
-Przepraszam,ale nie mogłem się powstrzymać by nie przeczytać twych myśli.Wiem,ciągle myślisz o Eclipsie,o Darku.Wybaczysz mi?-odpowiedziałem.
Wadera siedziała spoglądając się przed siebie w piękny krajobraz.
-Proszę nie gniewaj się...obiecuje nigdy tego nie zrobię.
Przycisnąłem mocno łapą w ziemie po chwili w tym miejscu pojawiła się kwiat w kolorze jej oczu.Założyłem jej kwiat delikatnie za ucho.
(Luic?)
-Wiem...-odrzekłem
-Ale co?-zapytała nie pewnie.
-Przepraszam,ale nie mogłem się powstrzymać by nie przeczytać twych myśli.Wiem,ciągle myślisz o Eclipsie,o Darku.Wybaczysz mi?-odpowiedziałem.
Wadera siedziała spoglądając się przed siebie w piękny krajobraz.
-Proszę nie gniewaj się...obiecuje nigdy tego nie zrobię.
Przycisnąłem mocno łapą w ziemie po chwili w tym miejscu pojawiła się kwiat w kolorze jej oczu.Założyłem jej kwiat delikatnie za ucho.
(Luic?)
wtorek, 18 czerwca 2013
Od Isobu
-Skoro chcesz.... - mruknąłem zwijając się w kulkę
Jakoś tako nie wygodnie mio było....eh...no tak...Wstałem i nagle pod moimi łapami grunt zmienił się w piasek.Uśmiechnąłem się sam do siebie i znowu ułożyłem się już w piaskowej zaspie.
-Dobranoc - powiedziałem do Luic i zaraz zamknąłem ślepia
(?)
Jakoś tako nie wygodnie mio było....eh...no tak...Wstałem i nagle pod moimi łapami grunt zmienił się w piasek.Uśmiechnąłem się sam do siebie i znowu ułożyłem się już w piaskowej zaspie.
-Dobranoc - powiedziałem do Luic i zaraz zamknąłem ślepia
(?)
Od Luic
Uśmiechnęłam się.
- Ja też nie miałam za miłego dzieciństwa i życia. Straciłam dwóch ukochanych... Ale za to miałam także szczęśliwe życie.
(Liam?)
- Ja też nie miałam za miłego dzieciństwa i życia. Straciłam dwóch ukochanych... Ale za to miałam także szczęśliwe życie.
(Liam?)
Od Luic
- Zostań... proszę... - poprosiłam cicho.
Ułożyłam się pod ścianą i jednym okiem patrzyłam na Isobu.
(Isobu?)
[PS Przepraszam, że tak mało ale zagadałam się z przyjaciółką na Skype]
Ułożyłam się pod ścianą i jednym okiem patrzyłam na Isobu.
(Isobu?)
[PS Przepraszam, że tak mało ale zagadałam się z przyjaciółką na Skype]
Od Liama
-A wiec...moją rodzinę zaatakowała wataha
próbowałem wszystkiego nie wiem czemu ale nie przewidziałem tego
ataku.Wszyscy robili co mogli lecz było ich za dużo...wszyscy zginęli
moi rodzice,siostry,bracia.-powiedziałem.
-Nie wiedziałam...bardzo mi przykro-spuściła delikatnie głowę.
Podniosłem jej głowę by spojrzała jej wielkimi pięknymi oczami na mnie.
-Jeszcze tylko brakuje byś Ty się smuciła-odrzekłem
(Luic?)
-Nie wiedziałam...bardzo mi przykro-spuściła delikatnie głowę.
Podniosłem jej głowę by spojrzała jej wielkimi pięknymi oczami na mnie.
-Jeszcze tylko brakuje byś Ty się smuciła-odrzekłem
(Luic?)
Od Isobu
Spojrzałem
w stronę jaskini wilczycy a po kolejnym grzmocie dało się słyszeć
głośny pisk.Westchnąłem ciężko i nie zważając na deszcz poszedłem do
jaskini Luic a z chwilą kiedy przekroczyłem "próg" jaskini wejście
zarosło gęstymi pnączami tak że nie było wogóle słychać odgłosów burzy.
-Lepiej ? -spytałem kładąc się w drugim kącie -Ehem..-mruknęła spoglądając na mnie -Mogę zostać czy mam wyjść ? (?) |
|
Od Luic
Westchnęłam. - Znam watahę. A raczej mówiąc mam watahę, ja. - odparłam przyglądając się waderze.
(Immortal?)
(Immortal?)
Od Immortal
-Myślisz,że to proste!?-dodałam próbując
mówić "normalanie",ale to mi nie wyszło.-Posłuchaj nie chcemy zaprzątać
Ci głowy,ale naprawdę nie szukamy byle wilków!Mamy zamiar znaleźć
watahę i jeżeli nie mas znam nic więcej do powiedzenia pójdziemy!I tak
na marginesie nie mamy rozdwojonych jaźni!
<Luic,coś jeszcze?!>
<Luic,coś jeszcze?!>
Od Luic
Nie było sensu ciągnąć tego.
- Posłuchaj mnie. To nie był żart. Po prostu nigdy nie spotkałam wilka z kilkoma jaźniami. - oznajmiłam wypowiadając ostatnie zdanie ciszej. - I proszę nie krzycz, bo to jest lekko denerwujące. Ja nie krzyczę gdy do ciebie mówię, więc rób to samo.
(Immortal?)
- Posłuchaj mnie. To nie był żart. Po prostu nigdy nie spotkałam wilka z kilkoma jaźniami. - oznajmiłam wypowiadając ostatnie zdanie ciszej. - I proszę nie krzycz, bo to jest lekko denerwujące. Ja nie krzyczę gdy do ciebie mówię, więc rób to samo.
(Immortal?)
Od Immortral
-My chore?!-spytałam.-Niby na co?!
-Eh...
-Nie mamy ochoty na rozmowę z taką nie dzisiejszą wilczycą!-prychnęłam.-Chyba,że to jakiś głupi żart?!Nie lubimy żartów!
<Luic?>
-Eh...
-Nie mamy ochoty na rozmowę z taką nie dzisiejszą wilczycą!-prychnęłam.-Chyba,że to jakiś głupi żart?!Nie lubimy żartów!
<Luic?>
Od Luic
- He.. Ja tu jestem... i kilka innych wilków. - oznajmiłam przyglądając się waderze. - Czy ty przypadkiem nie jesteś chora ?? - spytałam trochę ciszej.
(Immortal?)
(Immortal?)
Od Immortal
"Kto by się spodziewał...Że chłód,może
być tak ciepły?Że światło może być,takie ciemne?Czy dzień może być
dniem?Może?Czy na wszystko są odpowiedzi?Zapewne nie i zapewne
tak."-moje rozmyślania przerwał mi wiatr.Spojrzałam na wschód i na
zachód.
-Ten zapach....-szepnęłam.-Taki obcy...I taki znajomy. Wstałam jak oparzona. -Wilk...-szepnęłam przez zęby i zmrużyłam oczy. Zeskoczyłam i otrzepałam się niby z wody,wtem ma sierść stała się niewidzialna jak sama ja.Kryłam i skradałam się jak cień,którym jestem...W który się zmieniam.Stanęłam przed waderą.Sierść miała nimby beżową, w deszczowej poświacie.Stałam wolno oddychając,czekałam na dobry moment,kim jest o czym myśli?Rzuciłam kamieniem wilczyca skupiła się na dźwięku,a ja zaraz przybrałam widzialną poświatę.Wadera zaraz na mnie spojrzała. -Kim jesteś?-spytała ostrożnie. -My?! -Zaraz jest tu ktoś jeszcze?-spytała patrząc za mnie. -Nie strugaj głupca wadero!Jesteśmy tylko my!A imię nasze brzmi Immortal! -Miło mi, ja jestem Luic.Ale czemu krzyczysz? -My krzyczymy?!NIE WIESZ CO TO KRZYK!-wrzasnęłam. -No cóż...-szepnęła. -Możecie przybliżyć nam gdzie się w ogóle znajdujemy i czy jest tu ktoś jeszcze?! <Luic?!> |
||
Od Luic
Bez słowa odeszłam do pobliskiej jaskini. Ułożyłam się bliżej wyjścia aby mieć oko na wszystko. Nagle rozległ się huk i z przerażeniem podskoczyłam. Zaczęło najpierw lekko padać, a potem runął strumień deszczu. Łapiąc wdech spróbowałam ponownie się położyć ale pogoda tego chyba nie chciała, bo na niebie zaczęły pokazywać się błyskawice i równo grzmiało (jak na burzę przystało). Miałam złe wspomnienia jak byłam dzieckiem i od tamtej chwili nie lubiłam burz. Skuliłam się pod ścianą. Ściskając mocno ślepia. Isobu leżał w swojej jaskini nie przejmując się pogodą.
Próbowałam zasnąć ale nie mogłam. Próbowałam przykryć uszy ale to także nie skutkowało.
(Isobu?)
Próbowałam zasnąć ale nie mogłam. Próbowałam przykryć uszy ale to także nie skutkowało.
(Isobu?)
Od Isobu
Spojrzałem na Luic obojętnie i zaraz znowu w niebo.
-Mi to różniczy nie robi...-mruknąłem
-Zawsze jesteś taki ponury ?
-Raczej tak.
Położyłem łeb na swoich łapach i zamknąłem ślepia.
-Idziesz spać?
-Możesz na chwile przestać gadać ? -burknąłem nie otwierając oczu
-Tylko się spytała.
-Nie ide spać.Odpoczywam.
(?)
-Mi to różniczy nie robi...-mruknąłem
-Zawsze jesteś taki ponury ?
-Raczej tak.
Położyłem łeb na swoich łapach i zamknąłem ślepia.
-Idziesz spać?
-Możesz na chwile przestać gadać ? -burknąłem nie otwierając oczu
-Tylko się spytała.
-Nie ide spać.Odpoczywam.
(?)
Od Luci
- Hm... Jasne. - oznajmiłam kiwając głową. - Jaką funkcje chciałabyś pełnić ? W czym jesteś dobra ?
- Walka. - oznajmiła.
- Idealnie! Będziesz mogła być wojowniczką. - oznajmiłam. - Witaj w watasze!
(Naiva?)
- Walka. - oznajmiła.
- Idealnie! Będziesz mogła być wojowniczką. - oznajmiłam. - Witaj w watasze!
(Naiva?)
Od Naivy
[...] Przełknęłam głośno ślinę, a potem westchnęłam.
- Wędruję - powiedziałam. - Nie mam określonego celu w tej tułaczce... A skoro wspomniałaś o watasze...
- Wataha Black Wolves - wtrąciła się Luic. Przewróciłam teatralnie oczami.
- O watasze Black Wolves... - dokończyłam. - Może i lepiej będzie się ustatkować. Znajdzie się miejsce dla mnie?
<?>
- Wędruję - powiedziałam. - Nie mam określonego celu w tej tułaczce... A skoro wspomniałaś o watasze...
- Wataha Black Wolves - wtrąciła się Luic. Przewróciłam teatralnie oczami.
- O watasze Black Wolves... - dokończyłam. - Może i lepiej będzie się ustatkować. Znajdzie się miejsce dla mnie?
<?>
Od Luic
- A bardzo chętnie. Jest miła pogoda na spacerki. - oznajmiłam i wyszłam za basiorem.
Za drzew wyszło słońce.
- Chciała bym wiedzieć co Ci się stało ? - spytałam.
(Liam?)
Za drzew wyszło słońce.
- Chciała bym wiedzieć co Ci się stało ? - spytałam.
(Liam?)
Od Luic
- Dziękuję...
Zaczęłam jeść i od czasu do czasu spoglądałam na Isobu. W końcu gdy z zwierzyny zostały niemalże same kości (straszliwie byłam głodna) przeciągnęłam się.
Słońce już kryło się powolutku za horyzontem. Promienie jego jeszcze oświetlały trawiaste tereny. Z wschodu nadciągały ciemne chmury.
- Mam nadzieje, że nie będzie burzy. - oznajmiłam.
Musze przyznać, że boję się burz. Nigdy za nimi nie przepadałam.
(?)
Zaczęłam jeść i od czasu do czasu spoglądałam na Isobu. W końcu gdy z zwierzyny zostały niemalże same kości (straszliwie byłam głodna) przeciągnęłam się.
Słońce już kryło się powolutku za horyzontem. Promienie jego jeszcze oświetlały trawiaste tereny. Z wschodu nadciągały ciemne chmury.
- Mam nadzieje, że nie będzie burzy. - oznajmiłam.
Musze przyznać, że boję się burz. Nigdy za nimi nie przepadałam.
(?)
Od Liama
Leżałem w niedużej jaskini a obok mnie siedziała wilczyca z mojego snu.
- Nie ma to jak pacjent z rana. - zaśmiała się.Uśmiechnąłem się powoli siadając.
-Dziękuje ci...jestem Liam.-odparłem.
-Nie ma za co,jestem Luic- przedstawiła się.
-Może chciała byś się przejść?-zaproponowałem kierując się do wyjścia.
(Luic?)
- Nie ma to jak pacjent z rana. - zaśmiała się.Uśmiechnąłem się powoli siadając.
-Dziękuje ci...jestem Liam.-odparłem.
-Nie ma za co,jestem Luic- przedstawiła się.
-Może chciała byś się przejść?-zaproponowałem kierując się do wyjścia.
(Luic?)
Od Isobu
Spojrzałem na nią.
-Nie dzięki - mruknąłem Odwróciłem się i ruszyłem w stronę lasu. -Zaraz wracam ! - rzuciłem jeszcze i zniknąłem za drzewami Po paru minutach wytroopiłem całkiem sporawego dzika....Kiedy się z nim uporałem zawolokłem go w stronę polany gdzie o dziwo była Luic. -Nie polujesz ? - zdziwiłem się -Sarna mi uciekłą - mruknęła zła Zaśmiałem się i położyłem zdobycz przez Luic. -Smacznego - powiedziałem i odggryzłem spory kawałek mięsa Położyłem się obok swojej jaskini i powoli zacząłem przeżuwać mięso -Nie jesz ? -Ale....ty to upolowałeś. -Nie jestem głodny.Jedź. (?) |
|
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Od Luic
- Luic. - przedstawiłam się. - Co cię sprowadza w te strony ? - spytałam ale nie dając jej dojścia do głosu ponownie spytałam. - Może czegoś szukasz ?
- Ja... - zaczęła.
- Ja na przykład poszukuję nowych członków do watahy. - oznajmiłam. - Teraz ty. Co tu porabiasz ?
(Naiva?)
- Ja... - zaczęła.
- Ja na przykład poszukuję nowych członków do watahy. - oznajmiłam. - Teraz ty. Co tu porabiasz ?
(Naiva?)
Od Luic
Rozejrzałam się ciekawska, niczym roczny szczeniak.
- Jasne! - oznajmiłam. - Ładnie tu.
Spojrzałam w górę na bezkresne niebo. Słońce leniwie szło ku horyzontowi, aby zajść. Lekko zaburczało mi w brzuchu. No tak... Królik mi kilka godzin temu zwiał.. Heh.
- Isobu ? - spojrzałam się na niego. - Może chciałbyś udać się na niewielkie polowanie ? - spytałam.
(Isobu?)
- Jasne! - oznajmiłam. - Ładnie tu.
Spojrzałam w górę na bezkresne niebo. Słońce leniwie szło ku horyzontowi, aby zajść. Lekko zaburczało mi w brzuchu. No tak... Królik mi kilka godzin temu zwiał.. Heh.
- Isobu ? - spojrzałam się na niego. - Może chciałbyś udać się na niewielkie polowanie ? - spytałam.
(Isobu?)
Od Isobu
-Szczerze to nie interesują mnie watahy - mruknąłem
-Naprawdę ?
-Ale dla tych twoich szmaragdowych oczu dołącze - zaśmiałem się spoglądając na nią -Ale zbytnio się nie udzielam.A co do terenów....
Ruszyłem lasem a Luic za mną.
-Terenów...?
-Pokaże ci coś.
Po godzinie wędrówki którą spędziliśmy na rozmawianiu ze sobą doszliśmy do dużej polany na której końcu widniała spora skała z kilkoma jaskiniami.
-Chwilowo możemy zostać tutaj,co nie ?
(?)
-Naprawdę ?
-Ale dla tych twoich szmaragdowych oczu dołącze - zaśmiałem się spoglądając na nią -Ale zbytnio się nie udzielam.A co do terenów....
Ruszyłem lasem a Luic za mną.
-Terenów...?
-Pokaże ci coś.
Po godzinie wędrówki którą spędziliśmy na rozmawianiu ze sobą doszliśmy do dużej polany na której końcu widniała spora skała z kilkoma jaskiniami.
-Chwilowo możemy zostać tutaj,co nie ?
(?)
Od Naivy
Był pochmurny dzień. Niebo przykryły ciemne chmury. Las zamilkł, jakby
nigdy nie było w nim życia. Siedziałam pod skalną skarpą. Rozglądając
się, nie dostrzegałam niczego. Albo może po prostu nie chciałam nic
dostrzec? Zerwał się chłodny, typowy dla późnej jesieni wiatr.
Weszłam pewnym krokiem do lasu. Drzewa rosły blisko siebie, dzięki czemu wiatr tu nie miał dostępu. Poczułam zapach... Zapach, którego nie czułam od miesięcy. Wilk. Był niedaleko, gdzieś w lesie. Zaczęłam podążać za tym śladem..
W końcu dotarłam do miejsca, w którym woń była wyraźna. Wilk, a raczej wilczyca, była gdzieś w pobliżu. Możliwe, że kilka kroków przede mną. Rozerzałam się. Nikogo nie było widać, jednak wadera musiała być blisko. Ruszyłam dalej.
Nie myliłam się. Kilka, może kilkanaście kroków przede mną, siedziała szarawa wilczyca. Nuciła coś sobie pod nosem. Uchwyciłam tylko słowa ''krople deszczu..''. Podeszłam bliżej.
WIlczyca odwróciła się w moją stronę. Miała spokojną minę - widocznie wiedziała o mojej obecności od dłuższego czasu.
- Kim jesteś? - spytała przyjaznym tonem.
- E... Naiva - mruknęłam. - A Ty?
<Luic?>
Weszłam pewnym krokiem do lasu. Drzewa rosły blisko siebie, dzięki czemu wiatr tu nie miał dostępu. Poczułam zapach... Zapach, którego nie czułam od miesięcy. Wilk. Był niedaleko, gdzieś w lesie. Zaczęłam podążać za tym śladem..
W końcu dotarłam do miejsca, w którym woń była wyraźna. Wilk, a raczej wilczyca, była gdzieś w pobliżu. Możliwe, że kilka kroków przede mną. Rozerzałam się. Nikogo nie było widać, jednak wadera musiała być blisko. Ruszyłam dalej.
Nie myliłam się. Kilka, może kilkanaście kroków przede mną, siedziała szarawa wilczyca. Nuciła coś sobie pod nosem. Uchwyciłam tylko słowa ''krople deszczu..''. Podeszłam bliżej.
WIlczyca odwróciła się w moją stronę. Miała spokojną minę - widocznie wiedziała o mojej obecności od dłuższego czasu.
- Kim jesteś? - spytała przyjaznym tonem.
- E... Naiva - mruknęłam. - A Ty?
<Luic?>
Od Luic
- Watahy nie mam po co szukać, bo dopiero co ją założyłam. I jak na razie jestem jedyna. - lekko się uśmiechnęłam do niego. - Ale jakby to powiedzieć... szukam nowych członków ale jakoś w okolicy nie mogę ich znaleźć. I akurat goniłam teraz królika i jakoś zgubiłam się w orientacji oraz straciłam ze wzroku moją tymczasową jaskinię. Heh. - zaśmiałam się lekko. - A może chciałbyś dołączyć ? - spytałam.
(Isobu?)
(Isobu?)
Od Isobu
Westchnąłem ciężko
-Jestem Isobu. -Luic - odparła -Luic....-mruknąłem - Ciekawe imię. Usiadłem przed nią i zatopiłem wzrok w jej oczach.Obróciłem lekko głowę. -Masz cudowne oczy.... Ona już chciała się odezwać ale przerwałem jej. -Szukasz swojej watahy ? (Luic ?) |
|
Od Luic - Isobu
Idąc lasem, gnąc za białym królikiem natrafiłam na dość zaskakującą przeszkodzę - zgubiłam się. Ta.. To ostatnia rzecz, którą bym zrobiła. Jednym słowem mówiąc jestem genialna. Poszukując wzrokiem znajomego punktu orientacyjnego usłyszałam głos. Ciarki mnie przeszły, bo straciłam orientacje. Odwróciłam się w stronę basiora.
- Ja ? Ja nigdy się nie gubię. - oznajmiłam chodź i tak widać było, że to nie prawda.
Przyglądał mi się badawczym a zarazem spokojnym wzrokiem.
Westchnęłam. - Niestety się zgubiłam. - opuściłam łeb.
(Isobu?)
- Ja ? Ja nigdy się nie gubię. - oznajmiłam chodź i tak widać było, że to nie prawda.
Przyglądał mi się badawczym a zarazem spokojnym wzrokiem.
Westchnęłam. - Niestety się zgubiłam. - opuściłam łeb.
(Isobu?)
Od Luic - Liam
Poranek przywiódł ciepłe słońce z nieskazitelnym niebem. Wędrując przez drogę usłaną przez liście poczułam zapach krwi. Nie zająca, który się zranił... Nie ptaka lecz wilka. Idąc za zapachem wpadłam na leżącego basiora poranionego. Nie mogłam go zostawić tak aby wykrwawił się.
Na początek zebrałam w sobie leczącą magię aby zatamować krwawienie i zasklepić ranny. Zabrałam basiora do tymczasowej jaskini, którą zamieszkiwałam. Położyłam basiora w kącie tak aby częściowo ciepłe promienie go ogrzewały i częściowo zimne skały ochładzały. Usiadłam przy nim podtrzymując magię lecznicą. Dopóki się nie obudzi muszę to robić.
W końcu basior otworzył ślepia.
- Nie ma to jak pacjent z rana. - zaśmiałam się do niego.
(Liam?)
Na początek zebrałam w sobie leczącą magię aby zatamować krwawienie i zasklepić ranny. Zabrałam basiora do tymczasowej jaskini, którą zamieszkiwałam. Położyłam basiora w kącie tak aby częściowo ciepłe promienie go ogrzewały i częściowo zimne skały ochładzały. Usiadłam przy nim podtrzymując magię lecznicą. Dopóki się nie obudzi muszę to robić.
W końcu basior otworzył ślepia.
- Nie ma to jak pacjent z rana. - zaśmiałam się do niego.
(Liam?)
Od Isobu
Ranek zapowiadał się nawet ładnie...powiedźmy ,bo po pół godziny od
kiedy wstałem zaczęło padać...Ale ten deszcz był inny.Wskoczyłem na
powalony pień drzewa i uniosłem pysk ku górze uśmiechając się lekko.Tego
mi było trzeba....leciutkiego,kojącego deszczu który zmył ze mnie całe
poczucie winy że zostawiłem wszystkich moich
najbliższych.Tak...czas...jedyne co może ukoić ból po tak dużej
stracie...To będą już 3 lata od kiedy ostatni raz ich widziałem.Ale nie
żałowałem tego.Stałem się teraz innym wilkiem,który potrzebuje teraz
dwóch rzeczy - samotności i świętego spokoju,który tak szybko nie
nadejdzie bo po chwili przedemną pojawiła się szara wilczyca i cudownych
zielonych oczach które lśniły niczym szmaragdy pośród deszczowej
szarugi.Zwinnie zeskoczyłem z pnia i spojrzałem spokojnie na waderę.
-Czyżbyś się zgubiła...mała owieczko ? - spytałem
(Luic ?)
-Czyżbyś się zgubiła...mała owieczko ? - spytałem
(Luic ?)
Od Liama
Było piękne ciepłe popołudnie lecz dla mnie było to zimne i ponure
popołudnie.Na moim dziele było kilka głębokich ran z których ciągle
sączyła się krew,lecz musiałem iść.Byłem bardzo osłabiony,ledwo
szedłem.Upadłem...nie mogłem wstać.Ciężko oddychając zasnąłem.W śnie
widziałem piękna szarawą wilczyce,która siedziała obok mnie.Czy to był
sen nie wiedziałem lecz budząc się nie chciałem stracić tego pięknego
widoku.
Luic ?
Luic ?
Od Luic - "Nowy Początek"
Minął już rok odkąd moja wataha się rozpadła. Jesień zbliżała się ku końcu zapowiadając zimie. Porywiste wiatry zaczęły przychodzić w te odległe teren, na których buszowałam samotnie...
Od niepamiętnych dni zaczęłam odróżniać typy samotności...
Jest samotność w sercu - z braku bliskiej osoby.
Jest samotność strachu - gdzie boisz być po prostu sam.
Jest także samotność przyjaźni - z której nie wynika coś dobrego.
Wszystko zaczęło się od tamtej nocy. Kiedy położyłam się na ciernistej trawie, pokrytej liśćmi zasnęłam. Prócz ciemności nic nie mogłam zobaczyć. Chłód gwieździstej nocy otulał mnie otoczona jedynie drzewami bezgłośnymi. Zapadając w uczucie samotności objawił mi się piękny czarny wilczur szepczący mi słowa... "Samotność jest śmiercią, a śmierć jest początkiem"
Obudziłam się nagle powtarzając słowa. Olśniło mnie. On miał racje. Zrozumiałam słowa sennego wilczura dzięki któremu zaczęłam szukać nowych członków do mej Watahy Black Wolves.
Od niepamiętnych dni zaczęłam odróżniać typy samotności...
Jest samotność w sercu - z braku bliskiej osoby.
Jest samotność strachu - gdzie boisz być po prostu sam.
Jest także samotność przyjaźni - z której nie wynika coś dobrego.
Wszystko zaczęło się od tamtej nocy. Kiedy położyłam się na ciernistej trawie, pokrytej liśćmi zasnęłam. Prócz ciemności nic nie mogłam zobaczyć. Chłód gwieździstej nocy otulał mnie otoczona jedynie drzewami bezgłośnymi. Zapadając w uczucie samotności objawił mi się piękny czarny wilczur szepczący mi słowa... "Samotność jest śmiercią, a śmierć jest początkiem"
Obudziłam się nagle powtarzając słowa. Olśniło mnie. On miał racje. Zrozumiałam słowa sennego wilczura dzięki któremu zaczęłam szukać nowych członków do mej Watahy Black Wolves.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)