Minął już rok odkąd moja wataha się rozpadła. Jesień zbliżała się ku końcu zapowiadając zimie. Porywiste wiatry zaczęły przychodzić w te odległe teren, na których buszowałam samotnie...
Od niepamiętnych dni zaczęłam odróżniać typy samotności...
Jest samotność w sercu - z braku bliskiej osoby.
Jest samotność strachu - gdzie boisz być po prostu sam.
Jest także samotność przyjaźni - z której nie wynika coś dobrego.
Wszystko zaczęło się od tamtej nocy. Kiedy położyłam się na ciernistej trawie, pokrytej liśćmi zasnęłam. Prócz ciemności nic nie mogłam zobaczyć. Chłód gwieździstej nocy otulał mnie otoczona jedynie drzewami bezgłośnymi. Zapadając w uczucie samotności objawił mi się piękny czarny wilczur szepczący mi słowa... "Samotność jest śmiercią, a śmierć jest początkiem"
Obudziłam się nagle powtarzając słowa. Olśniło mnie. On miał racje. Zrozumiałam słowa sennego wilczura dzięki któremu zaczęłam szukać nowych członków do mej Watahy Black Wolves.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz