poniedziałek, 17 czerwca 2013

Od Isobu

Ranek zapowiadał się nawet ładnie...powiedźmy ,bo po pół godziny od kiedy wstałem zaczęło padać...Ale ten deszcz był inny.Wskoczyłem na powalony pień drzewa i uniosłem pysk ku górze uśmiechając się lekko.Tego mi było trzeba....leciutkiego,kojącego deszczu który zmył ze mnie całe poczucie winy że zostawiłem wszystkich moich najbliższych.Tak...czas...jedyne co może ukoić ból po tak dużej stracie...To będą już 3 lata od kiedy ostatni raz ich widziałem.Ale nie żałowałem tego.Stałem się teraz innym wilkiem,który potrzebuje teraz dwóch rzeczy - samotności i świętego spokoju,który tak szybko nie nadejdzie bo po chwili przedemną pojawiła się szara wilczyca i cudownych zielonych oczach które lśniły niczym szmaragdy pośród deszczowej szarugi.Zwinnie zeskoczyłem z pnia i spojrzałem spokojnie na waderę.
-Czyżbyś się zgubiła...mała owieczko ? - spytałem

(Luic ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz