wtorek, 18 czerwca 2013

Od Immortal


"Kto by się spodziewał...Że chłód,może być tak ciepły?Że światło może być,takie ciemne?Czy dzień może być dniem?Może?Czy na wszystko są odpowiedzi?Zapewne nie i zapewne tak."-moje rozmyślania przerwał mi wiatr.Spojrzałam na wschód i na zachód.
-Ten zapach....-szepnęłam.-Taki obcy...I taki znajomy.
Wstałam jak oparzona.
-Wilk...-szepnęłam przez zęby i zmrużyłam oczy.
Zeskoczyłam i otrzepałam się niby z wody,wtem ma sierść stała się niewidzialna jak sama ja.Kryłam i skradałam się jak cień,którym jestem...W który się zmieniam.Stanęłam przed waderą.Sierść miała nimby beżową, w deszczowej poświacie.Stałam wolno oddychając,czekałam na dobry moment,kim jest o czym myśli?Rzuciłam kamieniem wilczyca skupiła się na dźwięku,a ja zaraz przybrałam widzialną poświatę.Wadera zaraz na mnie spojrzała.
-Kim jesteś?-spytała ostrożnie.
-My?!
-Zaraz jest tu ktoś jeszcze?-spytała patrząc za mnie.
-Nie strugaj głupca wadero!Jesteśmy tylko my!A imię nasze brzmi Immortal!
-Miło mi, ja jestem Luic.Ale czemu krzyczysz?
-My krzyczymy?!NIE WIESZ CO TO KRZYK!-wrzasnęłam.
-No cóż...-szepnęła.
-Możecie przybliżyć nam gdzie się w ogóle znajdujemy i czy jest tu ktoś jeszcze?!

<Luic?!>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz